Z uszkodzonym (w wyniku urazu) okiem przyszłam na umówioną godzinę wizyty. W ciasnej poczekalni -z powodu opóźnienia - zastałam jeszcze 8 osób i brak wolnych krzeseł. Rejestratorka nie chciała powiedzieć mi kiedy mogę przyjść ,żeby uniknąć tłoku ( chociaż wrócił covid) tylko kazała czekać wypominając przy okazji , że zrobiła mi grzeczność krótkim terminem wizyty bo mogła za pól roku (moje skierowanie na cito nie ma znaczenia). Dla emerytki z zawrotami głowy i dusznością (chore serce i tarczyca) stanie w klitce, gdzie panuje zaduch okazało się prawdziwym wyzwaniem. Wyszłam więc na powietrze i o zgrozo ! nie usłyszałam wezwania. Za to, że ośmieliłam się zaczerpnąć świeżego powietrza zamiast karnie stać i czekać na wezwanie zostałam wyrzucona na koniec kolejki. W efekcie czekałam przez 90 minut!!! obserwując jak pracownica zawiadująca kolejką kompletnie ignoruje moją obecność „wzywając”! do gabinetu kolejne osoby przychodzące po mnie bo- zarejestrowane na późniejsze godziny. Na pytanie ,kiedy zostanę przyjęta dostałam odpowiedź, że : „nie stawiłam się na wezwanie a zrobiono mi grzeczność krótkim terminem wizyty” . W placówce dbającej o jakość usług i szanującej pacjenta takie zachowanie byłoby nie do przyjęcia ale na prowincji w baraku z ciasną poczekalnią pacjent ma być uniżony, ugrzeczniony i karnie stać podpierając ścianę bo inaczej spotka go prostacka arogancja rejestratorki, która dopuszcza do lekarza według własnego „widzi mi się” (realizując w ten sposób swoją potrzebę władzy). Głęboko wierzę w to, że w tej poradni przyjmuje dobry specjalista ,niestety arogancki personel pomocniczy bardzo psuje wizerunek placówki.